piątek, 22 stycznia 2016

Dwie oplecione kule w towarzystwie zaskakującej bransoletki

Witam w Nowym Roku!

Końcówka ubiegłego roku była jak zwykle pracowita. Była też pełna emocji ;)
Podobnie jak posłowie i senatorowie w naszym Kraju Dobrych Zmian, przepracowałam kilka nocy do późna. A dzięki tym Dobrym Zmianom mogłam nawet im pokibicować przed telewizorem - ...choć telewizja narodowa jeszcze nie była.

Od kilku tygodni zbieram myśli, żeby w końcu coś opublikować na blogu, ale żeby też czegoś przy okazji nie "palnąć" zupełnie niepotrzebnie. Nie chciałabym bowiem nikogo urazić.
Wszystkim pełnym emocji, polecam utwór muzyczny, który w ostatnich dniach pozwolił mi na nabranie odrobiny dystansu. Potraktowałam go jak terapię słuchając w kółko, zanim nie wgrał mi się na stałe - bo teraz słyszę go w myślach niemal bez przerwy. Pewnie też dlatego poskutkował :) - wreszcie mnie coś odciągnęło od polityki.
Możecie śmiało klikać. Pod linkiem naprawdę jest muzyka :) ...gdyby ktoś miał wątpliwości.

W końcówce ubiegłego roku, ale też i z początkiem Nowego, powstało kilka wisiorów z kulą. Plotłam w nerwach "ile fabryka dała"! :) Dziś publikuję dwa z nich.
Pierwszy jest w tonacji ciemnostalowej z nutą szmaragdu.




Choć na zdjęciach, kula ceramiczna umieszczona w sercu wisiora, wygląda na czarną - w rzeczywistości ma odcień stalowo-szary. Objęłam ją plecionką wykonaną z koralików Toho i Fire Polish, w podobny sposób, jak wcześniej publikowaną Kulę na cześć Błękitnej Wróżki.
Gotową kulę zawiesiłam na łańcuszku w szmaragdowym odcieniu, a jej dół ozdobiłam zwisającymi, dość długimi pejsami.




Tym razem nie zrobiłam krawatki. Osoba, która jest zleceniodawcą tego projektu, wolała mniej rzucający się w oczy sposób zawieszenia kuli na łańcuszku. Wisior jest oczywiście dwustronny, ale prawa strona od lewej praktycznie niczym się nie różni.

Moim zdaniem najciekawsze w tych wisiorach zawsze wychodzą pejsy. Staram się, w miarę możliwości, urozmaicać je mieszanką dobranych kolorystycznie materiałów, a końcówki ozdobiłam metalowymi blaszkami.  Nawet jak się sznury splączą - wyglądają efektownie.


Z wszystkich wisiorów z kulą, które ostatnio zrobiłam - ten podoba mi się chyba najbardziej. Ciekawa jestem Waszych opinii w tej sprawie.



Drugi wisior powstał dla tej samej osoby, ale utrzymany jest w tonacji "mchu i paproci"- tak poetycznie można by było to określić.





W tym wisiorze zielenie przeplatają się ze złotem, brązem, miedzią i turkusem. Osobiście bardzo lubię taką naturalną kolorystykę i ucieszyłam się na to zlecenie.
Kulę zawiesiłam na masywnym łańcuszku w kolorze starego złota.



...na koniec moje ukochane pejsy.



Dodatkowo powstała też bransoleta. Wcześniej wykonałam kilka bransolet tego typu, ale wszystkie były na srebrnych bazach. Tym razem miałam przyjemność popracować ze staro-złotą ;)
Jej tonacja nawiązuje nieco kolorystycznie do drugiego z wisiorów, ale nie powstała ona do kompletu.





Cześć ozdobna bransolety została zrobiona z koralików Toho Treasure oraz rurek Twist firmy Preciosa.





Bransoleta dopiero wczoraj trafiła w ręce nowej Właścicielki i okazało się, że była dla Niej ogromnym zaskoczeniem - dobrze, że w sensie pozytywnym. Okazało się, że metaliczne Toho, które wplecione są pomiędzy rurki Preciosa, na zdjęciach uzyskują bardzo ciemny kolor. W rzeczywistości nie odbiegają tonacją zbyt mocno od pozostałych kolorów użytych w bransolecie, a jedynie połyskują intensywniej. Przesłałam wcześniej zdjęcia Klientce, ale zupełnie nie zwróciłam uwagi na tego chochlika kolorystycznego :)
Cieszę się, że udało mi się sprawić Jej radość. 

Życzę Wam wszystkim owocnego i przepełnionego spokojem Roku.
Roku, w którym będziemy co chwilę pozytywnie zaskakiwani :)