środa, 10 czerwca 2015

KAMELEON - seria wrażliwej na temperaturę biżuterii

"Kobieta zmienną jest" - często słyszę takie stwierdzenie. Osobiście uważam, że My-Kobiety nie tyle jesteśmy zmienne, ile elastyczne ;) Tak natura przygotowała nas do wyzwań, którym musimy stawiać czoła. Zresztą, bardzo słusznie.
A biżuteria? Czy biżuteria może być zmienna, kapryśna...?
...dlaczego by nie ;)

Pewnie osoby, które nie zapoznają się z treścią posta, a jedynie obejrzą zdjęcia - pomyślą, że mi odbiło i zrobiłam kolczyki nie do pary :))

Rozczaruję też pewnie niektórych, że nie będzie w dzisiejszym poście nic o czarach i rzucaniu zaklęć, a jedynie o pewnym znanym od dawna ludzkości zjawisku, które występuje w przyrodzie i jest wykorzystywane od lat w przemyśle, w medycynie, a obecnie jak widać nawet w jubilerstwie.
Co zrobić, żadna magia... Większość zjawisk, które nas zachwycają, zadziwiają i wprawiają w osłupienie tłumaczy najciekawsza z nauk - chemia. To dzięki niej jest tak kolorowo :)

Termochromizm, bo o nim mowa, to zdolność do odwracalnej zmiany kolorów, pod wpływem zmiany temperatury.
Nie chciałabym jednak zbyt mocno "wchodzić w ten temat" i rozważać na łamach własnego bloga jak to się dzieje i jaką budowę cząsteczkową posiadają owe substancje wykazujące własność termochromizmu, gdyż jako dawna studentka chemii mogłabym "popłynąć" i zamienić niniejszy post w elaborat zgłębiający tajniki tej materii, ...zanudzając przy tym wszystkich dookoła.
Cieszę się po prostu, że znalazł się ktoś mądry, kto przeniósł ten fragment dziedziny nauki do wzornictwa :)
To naprawdę genialny pomysł.

Oczywiście, nie mogło być inaczej :))) Nie mogłam się powstrzymać! Jak tylko natrafiłam na serie tych wrażliwych koralików, zamarzyła mi się biżuteria z ich wykorzystaniem.



Koraliki otrzymałam w prezencie na Dzień Dziecka.
Stary koń ze mnie, ale uwierzcie mi - cieszyłam się jak dziecko! Dziękuję Tato! :))) Chyba jeszcze żadne koraliki nie leżały tak krótko w mojej "Przydasiowej Krainie".

Jako pierwsze z serii KAMELEON powstały kolczyki.
Starałam się zbyt mocno nie obudowywać samych koralików termoaktywnych, żeby skupić na nich uwagę i uwydatnić ich bogaty etniczny rysunek. Wzór kolczyków oparłam więc na lekkiej, srebrnej bazie, którą otoczyłam koralikami Toho w trzech rozmiarach i szlifowanymi Fire Polish.

Zdjęcia zostały wykonane z udziałem specjalnych statystów: lodu i rozgrzanego na słońcu kamienia :) Tylko tak mogłam pokazać w obiektywie zmiany, jakie zachodzą w centralnej części kolczyków, ...a dodam, że zmiany te zachodzą bardzo szybko. 

Poniżej prezentuję te same kolczyki: od wersji najbardziej ogrzanej - do wersji gdy zostały schłodzone lodem. Kolczyk po prawej stronie zdjęcia szybciej się schładza, gdyż zlokalizowany jest bliżej kostek lodu i dzięki temu jego przemiana następuje szybciej.
 










Kolczyki bardzo szybko znalazły dla siebie Właścicielkę, i to na Jej prośbę powstała dodatkowo do kompletu bransoleta.
Tym razem zdjęcia zostały wykonane jedynie na rozgrzanym kamieniu, który schładzając się, stopniowo powodował przemianę biżuterii.










Bransoleta została wykonana z trzech srebrnych baz, otoczonych dokładnie tymi samymi koralikami, co w przypadku kolczyków.
Zapięcie stanowi fikuśnie wpleciona linka jubilerska w chabrowym kolorze, która daje możliwość regulacji średnicy bransolety.

Przy kolczykach nie bardzo miałam jak zawiesić "Thilowe blaszki"..., za to przy bransolecie, już mogłam jedną dodać ;)





Lato, to dla mnie czas eksperymentów. Żadna inna pora roku nie nastraja mnie tak przebojowo, dosłownie szukam nowych wyzwań!
Mam nadzieję, że spodoba się Wam mój nowy pomysł na serię ;)

Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających i zachęcam do przemieniania swoich refleksji w komentarze pod postem ;)


15 komentarzy:

  1. Koraliki są cudowne, a ich oprawa jeszcze bardziej wydobyła ich nietuzinkową urodę. Taki prezent na Dzień Dziecka to jest coś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O rajku, jakie cuda !!! Piękne !

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ piękny komplet. Nie dziwię się, Twojej radości z tych koralików. Są fantastyczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba jeden z najfajniejszych prezentów na Święto Dziecka, jaki dostałam :) Bardzo dziękuję za miłe słowa.

      Usuń
  4. PIĘKNE! Nawet gdyby ten komplet nie miał termoaktywnego bonusa, byłby i tak piękny! Kolorystyka super, forma - takoż. Uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Naprawdę miło mi przyjmować te wszystkie komplementy.

      Usuń
  5. Biżuteria dla wielbicielki chemii, rewelacyjny pomysł! Czekam na wisior z wykorzystaniem tych "magicznych" koralików, bo tak sobie myślę, że w zetknięciu ze skórą dekoltu to dopiero będą zmieniać kolory!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie przyłapałaś :) Właśnie obracam w ręku jeden z koralików, z którego powstanie wisior. Faktycznie, będzie się pięknie "wstydzić" wisząc na dekolcie ;)

      Te koraliki bardzo szybko wyłapują wszelkie zmiany temperatury. Byłam nawet zdziwiona, że egzemplarze umieszczone w kolczykach tak łatwo poddadzą się swoim właściwością. Myślę, że luźno zawieszone będą nawet częściej zmieniać kolor, niż te, które mają styczność ze stałym ciepłem skóry.
      Tak, czy inaczej - mam zamiar to przetestować :)
      Dzięki za miły komentarz!

      Usuń
  6. Wow - rewelacja:) A do tego cudowna oprawa:) Mam nadzieję, że wkrótce pokażesz kolejne kameleonki:) A tak na marginesie - takie cuda koralikowe, to chyba u każdej z nas wywołują żywsze bicie serca;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialna sprawa !!!!! Czekam na wisiorek, ten to zada szyku !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Niesamowite prace ;) aż zazdroszczę tych koralików ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam,
    przepiękne - czy można gdzieś kupić Twoje prace

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam :) Dziękuję!
      Zapraszam do kontaktu: zielinska.agnieszka@wp.pl, albo do kontaktu telefonicznego (w nagłówku bloga są wszystkie namiary). Większość prac tworzę na zamówienie, więc to póki co jedyna droga dokonania zakupu. Pozdrawiam! :)

      Usuń