wtorek, 25 listopada 2014

Świąteczne bransolety

Nie da się ukryć, zaczęło się świąteczne szaleństwo...
Kiedy widzę styropianowe renifery w oknach wystawowych, ludzie na ulicach zaczynają ubierać mikołajowe czapki, a w centrach handlowych pobrzmiewa Jingle Bells - już wiem, że nie ma ucieczki. Idą Święta.




W tym roku, prócz stałego asortymentu, postanowiłam przygotować kilka prostych, acz eleganckich nowości. Tak naprawdę to wcale sama nie wpadłam na ten pomysł :)) Uległam namową mojej zaprzyjaźnionej Duszyczki, której wymagania rosną z biegiem czasu, ale też zawsze potrafi doradzić i naprowadzić mnie na jakąś biżuteryjną nowinkę. Jak to rasowa pełna klasy kobieta :)



Duszyczka zainspirowała mnie prostotą bransolet z kulek z doczepioną zawieszką.
Niby nic wielkiego. Widziałam setki tego typu bransoletek w tym roku, bo stały się modnym i chętnie noszonym dodatkiem.
Zachęcona wizją Duszyczki, postanowiłam na zakończenie tego roku stworzyć swoją własną wersję tego typu biżuterii, angażując do jej powstania kamienie naturalne ;) i nie tylko.



Bransoletę z posrebrzaną baleriną wykonałam z fasetowanych kul agatu.
Kamienie odseparowałam od siebie ozdobnymi posrebrzanymi przekładkami w wiktoriańskim stylu. Uważam, że cały jej urok pochodzi z kamieni. Agat - nierównomiernie wybarwiony, przechodzący odcieniem od bladego bursztynu do morskich szarości, z niby wytrawionymi kredowymi cętkami. Istny cud natury. Potrafię się godzinami wpatrywać w każdą kulę i widzieć z minuty na minutę coraz więcej detali...





Drugą bransoletę ozdobiłam zawieszką z króliczkiem z Alicji w Krainie Czarów, gdyż moim zdaniem jest równia magiczna ;)
Połączyłam w niej ze sobą większe i mniejsze kule fasetowanego agatu, przypominające kule do krykieta. Większe kamienie mają wybarwienie od bursztynu po soczysty mech z rubinowymi nutkami. Mniejsze kule - cechuje większa ilość szarości. W zestawieniu ze sobą, świetnie się uzupełniają i przenikają kolorystycznie.
Kamienie oprawiłam w filigranowe przekładki w odcieniu starego złota, by jeszcze bardziej uwydatnić słoneczną barwę minerałów.









Przy okazji stworzyłam też trzy bransoletki w nieco orientalnym stylu: dwie czarne i jedną soczyście czerwoną.
Zostały wykonane z etnicznych koralików zdobionych metalem. Każdej z bransoletek dodałam zawieszkę w formie metalowego piórka. Myślę, że pomimo sporej nuty etno, mogą stać się gustownym dodatkiem do sylwestrowej kreacji.









Zabieram się za pracę w mojej "szalonej kuźni św. Mikołaja ", żeby móc Wam jeszcze coś pokazać nim nadejdzie Koniec Roku :)

Jak zawsze pozdrawiam Wszystkich Zaglądających i Podglądających. Nieustannie miło mi Was gościć!



poniedziałek, 3 listopada 2014

Tkana bransoletka w etniczne romby

Tkanie z koralików to naprawdę fantastyczna sprawa.
W ciągu ostatnich kilku miesięcy udało mi się zebrać całkiem imponującą paletę barwną koralików z serii Toho Treasure. Zapełniłam nimi cały pojemnik! ...czyli udało mi się ściągnąć ponad 200 kolorów ;)
Kosztowało mnie to trochę, i to nie tylko czasu, jak się zapewne domyślacie ;) ale dzięki tej inwestycji teraz mogę spokojnie rzucić się na większe wyzwania tkacko-koralikowe.

Po stworzeniu dość bogatej kolekcji "futrzaków" (czyli bransoletek z serii Happy Hippie), bo tak pieszczotliwie określa je kilka moich Klientek, zaczęło mnie nieco korcić, żeby porwać się na coś większego. Mianowicie, żeby część tkana była bardziej spektakularna, szersza i tym samym bardziej wyrazista.




Bransoletka, którą dziś prezentuję, powstała przy użyciu koralików metalicznych tworzących barwny wzór w romby. Osnowę stanowi metalizowana mulina, do której dobrałam kolorystykę koralików.

Zapięcie wykonałam z miękkiej czerwonej skórki, gdzie zaciskiem jest prześliczny ręcznie zdobiony gliniany koralik.




Ów koralik długo czekał na swoją premierę cichutko drzemiąc w przydasiowym pudełku :)
Dostałam go kilka lat temu w prezencie od Przyjaciółki, pochodzi z Maroka. Co ciekawe - trochę pachnie cynamonem!
Moim zdaniem fantastycznie dopełnia etniczny wzór bransoletki.



Bransoletka powstała w połowie września tego roku. Jak zwykle, nie rozrysowałam sobie wcześniej umieszczonego na niej wzoru :)
Wzór powstał pod wpływem chwili, jednak myślę, że byłabym w stanie go odtworzyć ze zdjęć.

...cały czas czekam, aż powróci mi wena na takim poziomie, jaki miałam przy tkaniu tej bransolety :(