piątek, 26 września 2014

Komplet wieczorowy - bransoleta i kolczyki wyplecione techniką beading

Tyle się ostatnio dzieje, że nie wiem od czego mam zacząć.
Zacznę więc od kompletu biżuterii, który kosztował mnie najwięcej wytrwałości i czasu, ale też sprawił największą satysfakcję :)

Biżuterię wykonałam dla zaprzyjaźnionej Klientki, która bardzo często zamawia u mnie różne drobiazgi. Jednak tego zamówienia, z cała pewnością do drobiazgów zaliczyć nie można. Komplet powstał na specjalną okazję, a mianowicie na ślub Jej przyjaciół.

Projekt jest mojego autorstwa. Trochę popełniłam błąd, że nie spisałam sobie szczegółowo wzoru. Teraz raczej trudno będzie mi go dokładnie odtworzyć. Ale co tam... Dla chcącego - nic trudnego ;)
Wzór w każdym razie opiera się na ściegu cubic raw, który opisywałam niedawno w tutorialu.
Kolorystykę biżuterii dobierałyśmy wspólnie do kreacji, w której występowała Klientka.

Muszę też koniecznie nadmienić, że zamówienie udało mi się zrealizować głównie dzięki przepastnym zasobom, dostępności i różnorodności materiałów w BeadBeauty.pl. Dzięki Iza!
...liczę na to, że Klientka podrzuci mi zdjęcie, jak prezentowała się w stworzonej przeze mnie biżuterii ;)
Fajnie by było.

Tak prezentuje się bransoleta.



A tak prezentują się kolczyki. Choć wcześniej wyglądały odrobinę inaczej, ale o tym poniżej.




Pracę rozpoczęłam od opracowania kolczyków. Miały być bardzo wytworne, w odpowiedniej tonacji i niezbyt duże.



Od razu przyszedł mi na myśl Swarovski, bo jak elegancja - to tylko z błyskotek Swarovskiego ;)
Przyznaję, że nie często korzystam z tego rodzaju kryształów, ale też nie zbyt często mam okazję stworzyć biżuterię z "super extra klasą", że się tak wyrażę.
Najczęściej mam zlecenia na projekty etniczne. Tak więc praca przy tym komplecie była nie lada wyzwaniem, ale też i bardzo miłą odmianą.




Kolczyki pięknie się mienią. Kryształ Swarovskiego w tonacji jasnego różu idealnie się zgrał z fasetowanym szkłem w kolorze fuksji i koralikami fire polish o odcieniu antycznego brązu.
Najfajniejsze w beadingu jest to, że tyłów biżuterii nie trzeba podszywać ;)




Kolczyki na początku miały jednak nieco inny kształt.
Różnica niby niewielka, ale istotna. Zrobiłam zdjęcia, więc możecie sobie porównać ;)
Przy pierwszej wersji kolczyków, mocowanie wychodziło z niewielkiej krawatki, którą wyplotłam z Toho.


Kolczyki były nieco dłuższe, ale - jak się okazało na przymiarce - zdecydowanie nie pasowały kształtem do owalu twarzy mojej Klientki. Było trochę czasu, więc mogłam je przerobić nadając im właściwy kształt i proporcje.
Jak skróciłam je o krawatkę - od razu nabrały charakteru ;) Chociaż, ta pierwsza wersja też nie była zła.
Ciekawa jestem jak Wy to ocenicie.




Bransoleta powstawała dłuuugo i bez sprecyzowanej koncepcji.
Wpierw wyplotłam z cubica jej szkielet, bazę samej bransolety. Potem zaczęłam przybierać delikatnymi ornamentami krzyżówki tego szkieletu.
Wiele godzin kombinowałam jak duże mają być zdobienia, żeby biżuteria nie była zbyt ciężka i przysadzista... oj długo to trwało :) Prułam - aż nici trzaskały!






Po serii prób ozdoba otrzymała swój ostateczny kształt, który możecie zobaczyć na zdjęciach. Na samym końcu wyplotłam jeszcze zapięcie typu Toggle i pomiędzy poszczególne przęsła wszyłam podłużne szklane koraliki w odcieniu fioletu.




Nieskromnie przyznam, że konstrukcja bransolety jest fantastyczna! Wyjątkowo mi się udała :) Jest jednocześnie sztywna i elastyczna, przez co bransoletka dopasowuje się sama do rozmiaru nadgarstka delikatnie się rozciągając, ale utrzymując kształt koła.
Do tego, sama bransoleta, wcale nie jest specjalnie ciężka.









A czym się zajmuje teraz?
Drodzy Moi! Wystartowałyśmy! :))) Bieg swój rozpoczęły projekty realizowane pod kątem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Pierwszego "wędrasia" - maskę wenecką Femme Fatale, miałam przyjemność gościć w ostatnich dniach, zarywając przy tym jedną noc! Wczoraj powędrowała do kolejnej Biżuteryjki na trasie :)
Niestety "pyskaty babiniec biżuteryjkowy" kazał mi usunąć umieszczone tu wcześniej zdjęcie. Tak więc sorry :))) Dla świętego spokoju jestem w stanie zrobić niemal wszystko - nawet usuwać z własnego bloga zdjęcia, do których mam pełne prawa autorskie :)))
...trudno się współpracuje z samymi babami, przyznaję. Ale wytrwale będę znosić ich wszystkie fanaberie, żeby tylko Wielka Orkiestra zebrała jak najwyższe datki i mogła je wydatkować na szczytne cele.

Kto wie o co chodzi - nie będzie pytał, a kto nie wie - temu wyjaśnię kwestię Biżuteryjek dla WOŚP za kilka miesięcy kiedy ukończymy prace nad projektami. Zdradzę jeszcze tylko, że w tym roku uczestniczę w trzech.


Pozdrawiam serdecznie czytelników mojego bloga! Nieustająco miło mi Was gościć :) Mam nadzieję, że czas mi pozwoli opublikować w niedługim czasie kolejną nowość.