poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Kolczyki z sutaszu z grawerowanym szkłem

Ostatni weekend był tak cudownie ciepły i słoneczny - a tu mi niektóre osoby podpowiadają, że lato dobiega końca :( Trudno będzie się rozstać... Trudno będzie się pogodzić z nadejściem jesieni.
Na razie staram się więc mocno o tym nie myśleć i publikuję kolejną letnią wariację - tym razem o kształcie kolczyków z sutaszu.

Kolczyki powstały na zamówienie pewnej Wrocławianki o nieprzeciętnej, etnicznej wręcz urodzie. Przyznam się, że rozpiera mnie duma i radość, że moje skromne wyroby docierają już niemal na drugi koniec Polski :)



Najbardziej przykuwającym wzrok elementem kolczyków, są "zachomikowane" niegdyś przeze mnie pastylki grawerowanego szkła - wreszcie trafiła się praca, w której mogłam je wyeksponować! Ustroiłam je w taśmy cyrkoniowe, dodałam do towarzystwa trawiony agat, koraliki Toho, szlifowane koraliki Preciosa w drapieżnej czerwieni wpadającej w pomarańcz i drobny hematyt w czterech odcieniach.  Kolczyki zawiesiłam na angielskich biglach w kolorze starego złota, które występuje też w oprawie taśmy cyrkoniowej. Dół wieńczą spore fasetowane łzy.




Miałam pewne obawy, czy nie przesadziłam z gabarytami tych kolczyków. Zawsze targają mną mieszane uczucia, gdy tworzę biżuterię dla osoby znanej mi tylko ze zdjęć. Z resztą, ...ja chyba zawsze mam cykora, jak robię coś na zamówienie :) Gdybym była pełnoetatową artystkom - mogłabym nazwać ten stan tremą.

Radości mojej nie było końca, jak otrzymałam wiadomość, że kolczyki są takie jak trzeba i sprawiły wiele radości :) Że i długość, i ich szerokość, i przede wszystkim kolorystyka bardzo przypadły do gustu Pani z Wrocławia.
Ach... ta moja intuicja :))) zawsze ratuje mi skórę, a ja ciągle w nią wątpię.

Tył kolczyków podszyłam ciemnym kobaltowym filcem i wykończyłam koralikami, które w niektórych fragmentach wystają poza obrys kolczyków dodając im filuterności.





Serdecznie pozdrawiam wszystkich zaglądających do mnie na bloga i z góry bardzo dziękuję za pozostawione komentarze. Odczucie, że po drugiej stronie monitora zerka na moje prace ktoś życzliwy :))) jest najmilszym akcentem dnia!

czwartek, 7 sierpnia 2014

Cubic Raw – kurs dla myślących przestrzennie

Ostatnio dość znacznie wzrosło we mnie poczucie misji.
Zapewne spowodowane jest to faktem, że zmieniłam pracę i obecnie mam dużo mniej czasu, który mogę poświęcić na prowadzenie kursów i warsztatów. Kiedyś wyżywałam się w ten sposób! :))) i trochę uzależniłam się od doznań, których mogłam doświadczać dzięki takim spotkaniom. A zawsze były to miłe odczucia :)

Może dobrym rozwiązaniem będzie w takim razie publikowanie, raz na jakiś czas, posta, który przybliży (mam taką nadzieję) te i owe zagadnienia osobą początkującym w koralikowaniu.

Nie wiem na ile okażę się być sprawnym "instruktorem wirtualnym", w końcu nowicjusz ze mnie w tej kwestii. Dlatego wdzięczna będę za surową ocenę mojego tutorialu. Piszcie, proszę, wszystkie opinie wezmę sobie do serca i postaram się wyciągnąć płynące na przyszłość wnioski.

No to zaczynamy :)


Cubic Raw to jeden z moich ulubionych ściegów. Jest elastyczny, średnio „koralikożerny”, ale jego główną zaletą jest to, że nie wymaga pracy z równiutkimi koralikami :) Czyli można do niego wykorzystać najtańszą i najbardziej nierówną chińską sieczkę, można też pokusić się o zastosowanie różnego typu koralików w ściegu, by urozmaicić jego fakturę. Jeśli będziemy dobrze zaciągać nitkę i nie przesadzimy z różnicą w wielkości zastosowanych koralików – sznur będzie prezentował się dobrze.
Genialna sprawa!
Dzięki jego elastyczności można formować rozmaite figury – np. w kształt koła, kwadratu, serca. Można go rozbudowywać na szerokość. Naprawdę daje nieprawdopodobne możliwości – wystarczy się tylko nauczyć :)


Próbka, jak wygląda ów ścieg:

Sorki za kolorystykę :) Chciałam, żeby wszystkie szczegóły (łącznie z nitką) były widoczne na zdjęciu.


Prześledziłam wiele tutoriali jak wykonać Cubic Raw. Nie znalazłam jednak takiego, który traktowałby budowę tego sznura jako formę przestrzenną. A ścieg składa się z sześcianów, które stykają się ze sobą jednym bokiem. Przynajmniej ja to tak widzę :)
Jak sama uczyłam się tego ściegu – zdecydowanie łatwiej mi było „załapać” idee myśląc przestrzennie, niż licząc na płasko koraliki i kminić ile w przód, a ile w tył i w który wejść igłą.

Postanowiłam zatem stworzyć kurs CUBIC RAW, dla myślących przestrzennie :)


Potrzebne nam będą:
  • koraliki Toho (jak do nauki - to najlepiej w dwóch kolorach, w rozmiarze 110 lub większe),
  • nic do wyszywania koralikami - musi być dość mocna, ale nie może być zbyt gruba, bo są sytuacje, że przez jeden koralik musimy przejść więcej niż dwukrotnie igłą; można też użyć żyłki, ale nie polecam jej do nauki tego ściegu,
  • igła do koralików,
  • nożyczki

Etap 1

Odcinamy nitkę i nawlekamy igłę. Nie chcę Wam narzucać ile tej nitki macie odcinać. Nie bierzcie tylko zbyt długiej, bo będzie się plątać i szarpać, a jakby jej zabrakło – to ten ścieg pozwala nam na dowiązanie kolejnej nitki w niemal dowolnym momencie.

Gdy chcemy tym ściegiem wykonać naprawdę długi sznur lub bardzo pokaźną bryłę – polecam jeszcze inny sposób. Po prostu nawleczcie igłę i NIE ODCINAJCIE wcale nitki. Jak skończy się nitka po jednej stronie sznura (ta część nitki, którą przewlekłyśmy przez ucho igielne), to możemy zacząć budować sznur od drugiej strony (czyli korzystając z nitki nawiniętej na szpulę). Dopiero wtedy odcinamy właściwej długości kawałek, nawlekamy igłę i działamy. Dzięki temu rozwiązaniu będziemy miały mniej supełków, które musimy ukrywać w sznurze, a i sam sznur będzie mocniejszy.



Etap 2

Nawlekamy 4 koraliki i robimy z nich rodzaj „wianka” - czyli dwa razy przechodzimy igłą przez jeden z koralików (na rysunku koralik nr 4).
Umówmy się też, że „wianek” będzie z koralików w jednym kolorze – będzie Wam potem łatwiej.
Tym oto sposobem uzyskujemy podstawę pierwszego sześcianu.

Zwróćcie uwagę, że na każdym boku w cubic raw występuje właśnie taki „wianek” z czterech koralików. Wygląda to mniej więcej tak:
Kolorem granatowym oznaczyłam koraliki z „wianka”, a bordowym te ze ścianek bocznych.


Etap 3

Zaczynamy dziergać sznur.

Teraz przestawiamy się na myślenie przestrzenne.
Poniżej znajduje się schemat, jak wygląda utworzony przez nas „wianek” z czterech koralików.


 
Ale my musimy zacząć go widzieć inaczej – najlepiej tak:


Wyobraźmy sobie, że każdy z naszych czterech koralików to jeden z boków czworokąta, a my chcemy jeszcze dobudować ściany boczne koralikami, żeby uzyskać sześcian.
Nic prostszego.

Wpierw zaczynamy budować ścianę przylegającą do pierwszego koralika (na rysunku granatowa kropa z nr 1). Będzie to ŚCIANKA 1.
W tym celu przechodzimy igłą przez koralik nr 1, a następnie dokładamy (najlepiej w innym kolorze niż „wianek”) 3 dodatkowe koraliki 1A, 1B i 1C – bo przecież nasz czworokąt musi mieć 4 boki :))
Podstawę boku stanowi koralik nr 1, a trzy dostawione koraliki tworzą nam boki lewy, górny i prawy.
Przechodzimy igłą jeszcze raz przez koralik nr 1 i mamy pierwszą ściankę.




Teraz będziemy budować ŚCIANKĘ 2, gdzie dolnym bokiem będzie koralik nr 2.
Dlatego przechodzimy igłą przez koralik nr 2.
Na rysunku wygląda to tak:



Teraz, aby wybudować ścianę, brakuje nam już tylko dwóch koralików, bo podstawą jest koralik nr 2, a jednym z boków – bok z koralikiem ze ŚCIANKI 1 (koralik 1A). Mam nadzieję, że jest to dobrze widoczne na rysunku.
Dlatego po przejściu igłą przez koralik nr 2 dokładamy dwa nowe koraliki (2A i 2B), następnie przechodzimy igłą przez koralik, który stanowi lewą boczną ściankę przy pierwszym wybudowanym przez nas czworoboku – na schemacie oznaczony nr 1A i ponownie przechodzimy przez koralik nr 2.
ŚCIANKA 2 gotowa.


ŚCIANKA 3 powstaje bardzo podobnie. Zerknijcie na schemat:


Od koralika nr 2 przechodzimy igłą przez koralik nr 3, bo to naokoło trzeciego koralika będziemy teraz budować ścianę.
Też brakuje nam tylko dwóch koralików – dokładamy je więc (koraliki 3A i 3B) a następnie przechodzimy igłą przez koralik na boku sąsiedniej ścianki (koralik 2A). Na koniec prowadzimy igłę przez koralik z „wianka” (koralik nr 3).

Trzecia ścianka już stoi.

Już teraz na schemacie widać, że aby utworzyć ŚCIANKĘ 4 brakuje nam tylko jednego koralika – tego, który od góry zamknie czwartą ściankę.
Ale po kolei.


Przechodzimy igłą przez koralik nr 4. Teraz zadrzyjcie palcami do góry wszystkie ścianki w tworzonym przez Was sznurze – że tak to ujmę. Ustawcie je na sztorc i wszystko będzie widać „jak na dłoni” :)))



Koralik 1C stanowi jeden z boków ŚCIANKI 4, dlatego przechodzimy igłą przez niego.
Brakuje nam jedynie „daszku” dlatego teraz dostawiamy jeden koralik (koralik 4A).
Koralik 3A jest lewym bokiem ŚCIANKI 4 więc również przez niego przechodzimy igłą.
Teraz przechodzimy igłą przez koralik nr 4, następnie ponownie przez koralik 1C, potem przez koralik 1B i jesteśmy już piętro wyżej, gdzie możemy dostawiać ścianki na takiej samej zasadzie (czyli wpierw dokładamy 3 koraliki, potem dwa, potem dwa, a na końcu jeden).

Możemy rozbudowywać sznur z każdego z sześciu boków. Dzięki temu możemy go poszerzać, czy tworzyć z niego bryły – zasada jest cały czas taka sama: musimy traktować ów „wianek”, który tworzy się na każdym boku, jako podstawę nowo powstającego sześcianu.


Mam nadzieję, że moje rysunki i krótki opis „co i jak” trochę Wam ułatwią.
Generalnie, jak w każdym sznurze, najtrudniejsze są pierwsze dwa rzędy (czyli pierwsze dwa sześciany), potem już jest za co trzymać i koraliki się równiej układają.
Pamiętajcie też o tym, żeby dość mocno zaciągać nitkę w tym ściegu.

Zakończyć sznur możemy w momencie zamknięcia dowolnego sześcianu. Wówczas najlepiej przejść nitką przez kilka koralików w miejsce poniżej końcówki szura i zawiązać pętelkę. Potem polecam jeszcze przejść nitką ponownie przez kilka koralików i dopiero odciąć nić (żeby nie odcinać jej tuż za węzełkiem) i gotowe.

Będę wdzięczna za Wasze opinie i sugestie odnośnie tego krótkiego kursu. Dajcie też znać, jak Wam idzie!

Powodzenia!
Agnieszka



niedziela, 3 sierpnia 2014

Bransoleta na srebrzystej bazie do kompletu z obrączką

Pierwszy komplecik :)
Skończyłam go zaledwie dwa dni temu.
Przedstawiam bransoletę i obrączkę.




Dziś znowu będzie masa zdjęć, bo wzór tego wymaga. Każda strona bransolety, a także każda strona obrączki wygląda trochę inaczej. Choć razem stanowią świetny duet :)
Do tego koraliki pięknie się mienią, bo przez niektóre przebłyskuje stalowa baza urozmaicając fakturę biżuterii.

Dałam upust mojej wyobraźni, sięgnęłam po liczne grono z kolorystyki Toho - i taki oto rezultat.
Tylko za bardzo nie wiem, co mogłabym jeszcze napisać na ten temat :))) Może zatem niech zdjęcia przemówią w moim imieniu.




 



 

 

 












Dziękuję za odwiedziny i zachęcm do pozostawiania komentarzy. Miło jest znać Wasze opinie i refleksje.


sobota, 2 sierpnia 2014

Kolorowe obrączki

Była bransoletka, to dzisiaj będą trzy kolorowe obrączki.
Żadna z nich nie jest do kompletu z bransoletką, ale mimo to pięknie się prezentują na wspólnym zdjęciu.

Umieściłam naprawdę sporo zdjęć, bo każdy z wzorów okazał się być bardzo wdzięcznym modelem ;)
Mam nadzieję, że Was nie zanudzę ich ilością.

 















No to teraz po kolei.
Pierwsza powstała obrączka w czerwieniach - ...jakże by mogło być inaczej ze mną ;)
Powstała z trzech kolorów Toho 15, które ułożyłam w tradycyjny zygzak. W sumie żadna filozofia, a efekt fantastyczny!





Druga w kolejności postała obrączka w odcieniach turkusu i błękitu.
Koraliki ułożyłam w ukośne pasy. Tym razem zestawiłam ze sobą już sześć kolorów. Wygląda trochę jakby była obciągnięta materiałem, a nie wypleciona z koralików :)






Ostatnia powstała obrączka w kolorze oberżyny :) ...i ta podoba mi się najbardziej.
Zestawiłam tu trzy kolory: dwa odcienie metalicznego fioletu (oberżyny) i koraliki w kolorze bladego bursztynu.
Ponieważ pomiędzy metalicznymi fioletami nie ma zbyt dużej różnicy w odcieniu, zygzak nie jest tak nachalnie widoczny. Na pierwszy "rzut oka" widać jedynie ukośne pasy powstałe z jaśniejszych koralików, ale jak się obraca obrączkę w palcach - zygzak się ujawnia i naprawdę ślicznie się prezentuje.
Uwielbiam taką tajemniczość w biżuterii i cieszę się, że udało mi się uzyskać tego typu efekt.






Obrączki są w dwóch rozmiarach.
Mniejsze mają 17mm średnicy wewnętrznej. W tym rozmiarze stworzyłam obrączkę w czerwieniach i tą oberżynową.
Większa obrączka, turkusowa, ma 19mm średnicy.

Wkrótce zaprezentuję kolejne wzory, bo temat peyot'owych wyplatanek bardzo mnie wciągnął :) ...niemal tak, jak tkanie!


Pozdrawiam wszystkich Odwiedzających i zapraszam w kolejne odwiedziny.
Agnieszka