czwartek, 24 kwietnia 2014

Wisior "Mexico Chilli"

Dziś taki piękny dzień :)
Widać, że powoli zakrada się lato.

Robiąc niewielkie porządki na dysku, znalazłam prace, które ominęła publikacja. Dziś więc zacznę je powoli, kolejno ujawniać.


Ten niewielki wisior powstał pod koniec zeszłego roku. Moim zdaniem ma w sobie iście meksykańki klimat :)
Wykonałam go techniką mieszaną: część centralna powstała haftem koralikowym, ozdobne listki u dołu wykonałam haftem sutasz.




Wisior powstał głównie z koralików Toho. W górnej części umieściłam guzik z ornamentami, wykorzystałam też przy tej pracy drobne ćwieki, cyrkonie i koraliki Preciosa.
Zawieszkę podwiesiłam na czekoladowym rzemieniu.


Zapamiętałam ten projekt, bo wstawiając go do Galerii Kardamon już następnego dnia miałam informację, że znalazł swoją Właścicielkę.
Przyjemnie jest odbierać takie informacje :)

wtorek, 22 kwietnia 2014

Bransoletki dla małych strojnisi i kolczyki dla większej

Tuż przed Świętami miałam zaszczyt podjąć się kolejnego nietypowego, jak dla mnie, zamówienia.
Zostałam poproszona o przygotowanie dwóch bransoletek dla Młodych Dam, w wieku około 10 latek, w dodatku mieszkanek sąsiedniego kontynentu.

No cóż... Za dziećmi czasami trudno trafić, zwłaszcza jeśli chodzi o dodatki :)

Trochę się głowiłam jaka kolorystyka będzie odpowiednia - bo czy to w tym wieku kończy się okres bycia 'małą księżniczką'? Nadal nie wiem :)


Stwierdziłam, że do odważnych świat należy i postawiłam na kolor - na moOocny kolor!
Teraz, publikując ten post, już wiem, że dokonałam trafnego wyboru (upiekło mi się...), jednak tworząc - wcale taka pewna nie byłam.

Pierwszą bransoletkę wyplotłam zestawiając ze sobą sieczkę korala, agat i turkus.





Druga bransoletka jest jeszcze bardziej odważna kolorystycznie. Stworzyłam ją wplatając kolorowe szkło i koral o intensywnej pomarańczowej barwie.





Jeszcze więcej obiekcji miałam przy tworzeniu kolejnego zamówienia - kolczyków dla 16-latki z USA.
W przypadku tego zamówienia nie miałam podanych żadnych szczegółów, nie było żadnych ograniczeń, ale też nie mogłam się kierować wytycznymi. Czarna rozpacz, jak się ma za dużo luzu w kryteriach zamówienia!

Bałam się stworzyć wersję etniczną - bo mogła się okazać zbyt kolorowa. Sutaszem też nie chciałam ryzykować, bo nie każdy gustuje w kolorowych sznureczkach.

Starałam się sobie przypomnieć, jaką biżuterię ja nosiłam będąc nastolatką i doznałam olśnienia! Były to najzwyklejsze agrafki! PUNKS NOT DEAD! :))) ...tak to wtedy wyglądało.

Ponieważ nie bardzo mogłabym ustalić, w przypadku nastolatki z USA, do jakiego kręgu kulturowego przynależy - musiałam zdać się na własną intuicję. Nie, nie wysłałam Jej agrafek :))
Stworzyłam plecione z koralików kule i ozdobiłam je metalowymi skrzydełkami. Główny bajer w przypadku tego projektu stanowią fantazyjne mosiężne bigle, które parę dni przed Świętami udało mi się wynaleźć w gęstym przepychu hurtowni jubilerskich.


Według mnie, te kolczyki to wersja dla nieco zbuntowanej nastolatki - bo ma w sobie 'pazura'. W gruncie rzeczy, jest to jednak bardzo klasyczny i, mogę nawet stwierdzić, że ponadczasowy projekt. Oceńcie sami. Póki co jeszcze nie dostałam informacji zwrotnej, czy obdarowana pannica zachwyciła się prezentem, więc mogę jeszcze mieć nadzieję.







Na zakończenie:
Wszystkim Tym,
którzy byli,

i będą
ZBUNTOWANYMI NASTOLATKAMI PO GRÓB
...przemiły utwór muzyczny :)
                                                  >#>#>  glanki i pacyfki  <#<#<

panie proszą panów!!!


sobota, 19 kwietnia 2014

Wesołych Świąt!

To nie tak, że się obijam :)
Wręcz przeciwnie!

Jednak nie czas teraz na publikację biżuteryjnych nowości.
Dziś mogę się wreszcie pochwalić moimi świątecznymi wypiekami!


Mazurków powstało sześć sztuk, jednak na zdjęciach mogę zaprezentować tylko trzy z nich - pozostała trójka już się rozeszła :) Nawet nie zdążyłam im pstryknąć zdjęcia.




Wesołych Świąt Kochani!
Niech będą pełne uciech i refleksji!
I życzę Wam, żebyście mogli je spędzić w gronie tych, których kochacie.

Ściskam słodko!
Agnieszka


wtorek, 1 kwietnia 2014

Orientalna bransoleta

Już bardziej orientalnie się chyba nie da :)
No cóż, jak fijou wyrasta, to się już widocznie tak ma. Mi wyrósł i pogodziłam się z tym. ...można to zrobić, jak się usilnie człowiek stara. :)
Przyznaję się, może to i obciach, ale - uznaję się za osobę obłąkaną na punkcie etno, boho - jak zwał - tak zwał. Ten, kto jeszcze się w tej materii nie zorientował, teraz nie będzie miał już najmniejszych złudzeń.

A że dziś 1 kwietnia, to nie da się inaczej - będzie kolorowo!
No to ^Vciach:




Przedstawiona powyżej bransoleta jest swego rodzaju eksperymentem, głównie pod kątem materiałowym.

Już dawno temu wymarzyłam sobie szeroką, pikantną kolorystycznie, mEEEga orientalną bransoletę, ale nie chciałam jej tworzyć z sutaszu. Wolałam poszukać trwalszego materiału.
Nie mam zamiaru w żaden sposób dyskredytować teraz materiału, jakim jest sutasz, absolutnie. Jednak uważam, iż kolorowe tasiemki sutaszu są zbyt delikatne na ozdobę noszoną na ręku. Jako homo sapiens, zbyt dużo czynności wykonujemy rękami i ozdoby noszone w tym miejscu szybko ulegają destrukcji. Sutasz uporczywie się brudzi i łatwo zaciąga - i te dwie cechy, w moim mniemaniu, wykluczają go jako materiał na solidnych gabarytów bransoletę.




Barwione skóry z włosiem okazały się być genialnym rozwiązaniem :)
Dodałam do nich amazonit, koraliki Preciosa, szczyptę Toho, miedziane blaszki, koraliki ceramiczne i filcowe bąbelki. Bąble są moim zdaniem hitem!
Jeden z brzegów bransolety obszyłam też rzemieniem imitującym skórę węża. Spód bransolety został podszyty filcem, dzięki czemu bardzo przyjemnie się ją nosi na nadgarstku. Przetestowałam oczywiście :)
Zapięcie stanowią dwie zdobione orientalnie kule z magnesem, które dobrałam kolorystycznie.




Wymiary są okazałe: długość bransolety (z zapięciem licząc) wynosi 20,50 cm, a szerokość - imponujące 8,00 cm.
Mam nadzieję, że spodoba się Wam ten kolorowy twór, który wyszedł spod mych rąk :)

Poniżej przedstawiam jeszcze kilka zdjęć zapięcia bransolety: