poniedziałek, 31 marca 2014

Skarabeusze - drobne kolczyki i wielki dylemat

Skarabeusze są symbolem odrodzenia. W Starożytnym Egipcie uznawano je za zwierzęta święte. Wierzono, że chronią one przed złymi mocami i ułatwiają przejście "na drugą stronę". Egipcjanie twierdzili też, że skarabeusze rodzą się z niczego, same z siebie!
No cóż..., z kolczykami tak nie było :)


Im drobniejszy gabarytowo projekt - tym więcej się umęczę. Nie rozumiem...
Kilka ładnych godzin obracałam w rękach mosiężnego żuka, zanim wymyśliłam dla niego stosowny ubiór.
Chciałam, żeby kolorystyka była zgodna z obowiązującymi obecnie trendami, i aby same kolczyki nie były zbyt orientalne (...a mam niepohamowaną skłonność do orientu, jak wiecie).

Po kilku nieudanych próbach, wieńczonych wypruwaniem tego, co zostało przyszyte :) udało mi się ukończyć projekt.



Kolczyki zostały wykonane techniką haftu koralikowego. Powstały z mosiężnych blaszek z symbolem skarabeusza, bladoróżowych cyrkonii i kolorystycznie dobranych koralików Toho z dodatkiem Preciosa.
Dół kolczyków zdobią delikatne łańcuszki z kulką w kolorze starego złota.

Tył kolczyków podszyłam ekologiczną skórą w kolorze pudrowego różu, zaś same kolczyki zawiesiłam na antyalergicznych biglach.



Kolczyki są naprawdę drobne. W najszerszym miejscu mierzą zaledwie 2,50 cm. Ich długość całkowita (łącznie z biglem i łańcuszkiem) wynosi 4,50 cm.
W uchu nie czuć ich zupełnie :)


Długo sądziłam, że skarabeusze przynoszą szczęście :) Jakoś nie zapamiętałam z lekcji historii, jaka jest symbolika tego znaku.

Każda epoka ma swoje symbole. Czy, skoro o odrodzeniu mowa, byłoby mocną profanacją wymalowanie pisanek w skarabeuszki...? To mógłby być hit!
...a propos taki "zając" to niby czego jest symbolem? - bo tylko płodność mi przychodzi do głowy, ale w tym święcie chyba nie do końca o płodność chodzi.
Hmmm...., wbiłam się z tym symbolem odrodzenia jak znalazł przed Wielkanocą :))) i teraz mam dylemat.
Mam nadzieję, że nikogo nie urażę swoimi rozważaniami.

poniedziałek, 10 marca 2014

Kolczyki z motylkami przybranymi w turkus

Wiosna przyszła!
Ciepło w duszy, ciepło w sercu :))) I od tego słońca jakby weselej mi na co dzień.

Moje najnowsze dzieło - kolorowe, etniczne kolczyki z motylkami, zdaje się odzwierciedlać mój nastrój.




W centralnej części kolczyków zostały umieszczone polerowane kaboszony turkusu. Nad nimi przysiadają ażurowe motyle z brązu, które udało mi się zdobyć w unikatart.eu. Obszyłam je misternie drobnymi koralikami Toho oraz charlottami Preciosa.
Do wykończenia kolczyków użyłam także rurek Toho i koralików Preciosa, jaskrawych fire polish z BeadBeauty oraz oryginalnych mosiężnych dzwoneczków sprowadzonych z Tajlandii. Dzięki ozdobie w postaci dzwoneczków, kolczyki delikatnie i sympatycznie pobrzękują.
Tył kolczyków podszyłam eco skórką w kolorze ostrej czerwieni, a kolczyki zawiesiłam na antyalergicznych biglach w kolorze starego złota.
Wymiary:
długość elementu centralnego: 4,50 cm
szerokość elementu centralnego: 3,30 cm
długość kolczyków bez bigli: 7,50 cm
całkowita długość kolczyków z biglami: 8,50 cm





W sumie, to dość długo nad nimi pracowałam. Pewnie też dopada Was czasami "niemoc artystyczna"... Co zabrałam się do pracy - to wena uciekała. Lekarstwem okazała się być wizyta w BeadBeauty.

Nie będę ukrywać, Właścicielka tego sklepu to moja dobra kumpelka, a poznałyśmy się w odległej prehistorii, kiedy to żadnej z nas nie pasjonowały jeszcze koraliki. Fajnie, że teraz obie mamy na tym punkcie bzika! :) Jestem Jej ogromnie wdzięczna, że wpuszcza mnie czasami w czeluści swojej niezwykłej, kolorowej pracowni z kaboszonami, że mogę dotknąć i poszperać w przebogatym asortymencie, który oferuje BeadBeauty. Nigdy nie wychodzę z pustymi rękami!!! Zawsze wyszukam sobie coś inspirującego. Często też Właścicielka sklepu doradzi mi coś ułatwiającego pracę, a ma dziewczyna doświadczenie :)

Tak było i tym razem. Kolczyki z motylkami i turkusem udało mi się dokończyć tylko i wyłącznie dzięki zakupowi metalicznych Toho w kolorze bordowej czerwieni i fire polish w odcieniu neonowej pomarańczy.
Tyle razy przeglądałam te koraliki na stronie BB, ale jakoś nie zwróciłam na nie specjalnej uwagi. Za to jak tylko wpadłam w odwiedziny - od razu mnie zachwyciły! I od razu wena powróciła! Dzięki Ci Iza ogromne!!!

Kolejne komponenty, które mogę zachwalić, to arkusze filcu - tak przebogatej gamy kolorystycznej nigdzie nie znajdziecie. Kolory są nasycone i intensywne, a filc świetnej jakości. Szyję na nim już od dłuższego czasu :) Bez najmniejszego wahania zakupiłam całą paczkę (wszystkie kolory) i mam problem z głowy.
Mogę też z pełną odpowiedzialnością polecić eco skórkę. Jakiś czas temu kupowałam w innych sklepach, również branżowych- ale odkąd skusiłam się na skórkę z BeadBeauty, nie dam się namówić na inną. Arkusze są delikatne, pięknie się poddają przy klejeniu i nie strzępią się tak okrutnie... Moje ulubione kolory to orzechowy brąz i czerwień :) Są fantastyczne!
Wymieniając dalej, z nici do haftu koralikowego najbardziej lubię One G, ale skusiła mnie ostatnio bardziej bogata kolorystyka nici Superlon. Zdaje się, że też się zaprzyjaźnimy :)
Nie mogę nie wspomnieć o ręcznie tworzonych przez Właścicielkę sklepu kaboszonach. Co jeden to piękniejszy! Każdy jest unikatem. Najbardziej mnie urzekają te szklane w dziale fused glass. I wiem, że nie tylko ja jestem ich fanką :)
Polecam także zapięcia, zwłaszcza te z cyny JBB. Są piękne, dopracowane w każdym szczególe - nie jest to tandetna chińszczyzna i warto czasami się skusić na coś droższego, żeby odczuć różnicę w jakości.

Oczywiście mogłabym długo wymieniać, bo sutasz (metalizowany amerykaniec jest tylko tu) i Toho najczęściej kupuję właśnie w BeadBeauty. Mogę stwierdzić, że jestem ustawiona :) Mam super znajomości w branży ;) A co mogę, to chętnie polecę i podpowiem.



Najbardziej się cieszę, że kolczyki są już skończone i że mogę się zabrać za kolejne orientalne wyzwanie.
Pozdrawiam Was słonecznie i serdecznie!

wtorek, 4 marca 2014

Bransolety - na Dzień Kobiet

Najchętniej wyraziłabym dzisiaj swoje przerażenie i niedowierzanie odnośnie tego, co dzieje się na Krymie, ale nie - wolę nie rozwijać tego wątku. Ciśnie mi się jednak na usta (a raczej na palce przebierające po klawiaturze) jedna konkluzja: dożyłam czasów, gdzie z nieukrywaną lekkością i nonszalancją inwazję można określić misją humanitarną. I najgorsze jest to, że są tacy, którzy w to uwierzą. Na tym poprzestanę.

Zbliża się Dzień Kobiet :) Mam nadzieję, że dopisze pogoda i będzie równie wiosennie i ciepło, jak przez ostatnie dni. Ten dzień mam zamiar spędzić wyjątkowo kobieco - na plotach, między innymi z dawno niewidzianą koleżanką :))
8 marca w Centrum Gemini w Gdyni rozstawiamy wspólne stoisko z naszymi wyrobami i będziemy gadać, gadać, doradzać, konsultować, koralikować...
Zaczynamy już od godz. 11.oo. Serdecznie zapraszam!

Na tą okazję zakasałam rękawy i wydziergałam kilka nowych bransoletek z kamieniami naturalnymi. Każda jest inna :) Wstawiłam je też do Galerii Grupart, do której odwiedzania również zapraszam.

Pierwsza bransoleta powstała z onyksu, zielonego awenturynu i phrenitu. Jest to wzór 044, który tworzę dość często, z tym, że w tym wypadku noc kairu wymieniłam na onyks, a nefryt na awenturyn. Taka mała zmiana :) dzięki której bransoleta jest nieco mniej jaskrawa.





Kolejna bransoleta to zupełna nowość - bransoleta w tonacji rudej czerwieni. Powstała z korala, piasku pustyni, tygrysiego i bawolego oka, granatu i szczypty howlitu.





Uplotłam także dwie bransolety szersze.
Prezentowana poniżej została ozdobiona mieszanką kamieni, takich jak: ametyst, bawole oko, granat, hematyt i cytryn. Jest to ta wersja bransolety, która jest dosłownie naszpikowana kamieniami :) Są one drobniejsze, ale tworzą bardzo gęstą siatkę solidnie usztywniając szkielet, na którym są mocowane. Bransoleta też, dzięki temu, jest mocno wypukła i układa się ciasno otulając nadgarstek swoimi brzegami (ostatnie zdjęcie chyba najbardziej obrazuje, w czym jest rzecz).






Kolejna szersza bransoleta już nie jest tak sztywna i wypukła, ale jest równie szeroka :)
Powstała z bursztynu w koniakowym odcieniu, któremu dałam do towarzystwa tygrysie i bawole oko, jadeit, chryzopraz i jaspis dalmatyński.





Ostatnia bransoleta, którą dziś prezentuję, to również wersja sprawdzonego już wcześniej wzoru - wzór nr 042. Ta bransoleta jest najwęższa z wszystkich prezentowanych. Ozdabiają ją dwa odcienie howlitu i turkus argentyński.





Może któraś z Pań zaglądających na mojego bloga zechce mnie odwiedzić w Nasze Kobiece Święto...? Będzie mi bardzo miło! Pozdrawiam i do zobaczenia! :)