piątek, 31 stycznia 2014

Dyskretne króliczki

Tym razem wymyśliłam projekt nizbyt nachalny w formie.
Kolczyki ani nie są zbyt kolorowe, ani zbyt duże - takie w sam raz do noszenia na co dzień.
...przynajmniej taki efekt starałam się uzyskać.


Kolczyki wykonałam z myślą o jednej z koleżanek. Ciekawe, czy się owa Pani domyśli, że o Niej tutaj mowa :)))



"Króliczki" zostały stworzone techniką haftu koralikowego z koralików Toho i Preciosa. Dodałam także łańcuszki, ćwieki i motyw króliczkowy w kolorze starego złota, owale jaspisu i ozdobne mosiężne koła.
Kolczyki zawiesiłam na antyalergicznych biglach.




Mam nadzieję, że będą cieszyć osobę dla której powstały.

Przeglądając zdjęcia, aż zamarłam, jak zobaczyłam :))))
...znacie takie powiedzenie "smok ci uszy lizał"???? 
Ot, taki ze mnie fotograf - miało być dostojnie z elementami profesjonalizmu, a wyszło jak zawsze ;-D



poniedziałek, 27 stycznia 2014

Sówki w czerwieni

Nie na wiele zdało się moje ostatnie czarowanie. Zima nie odpuszcza :-(
Nadal zimno, nadal biało...
Ale jeszcze nigdy nie widziałam tak pięknie skrzącego się śniegu, jak tej zimy. Ostatniej nocy, jak zaczęło sypać przy temperaturze -22 °C, to płatki śniegu wyglądały jak mieniący się brokat opadający na ziemię. Nieprawdopodobne widowisko :)

Tak, czy siak, dzisiaj mam zamiar podgrzać trochę atmosferę publikacją "pikantnych sówek w ostrej czerwieni" :))


Kolczyki wykonałam na specjalne zamówienie mojej wokalnie uzdolnionej Psiapsiółki. Miały być długie, czerwone i z sówkami.
..no i są :)
Super się złożyło, że zanim przystąpiłam do pracy, akurat przyszło zamówienie z koralikami Preciosa. Nowe Racaille Travertin w ciemnobordowym odcieniu - idealnie się wpasowały do tego projektu. Ach..., jak ja lubię tych Czechów :)))



Kolczyki zostały uszyte techniką haftu koralikowego z wykorzystaniem metalowych elementów w kolorze starego złota, fasetowanych rombów Swarovskiego i fasetowanych oponek kryształu ołowianego.
W projekcie występują także koraliki Toho w dwóch rozmiarach, koraliki Racailles w trzech rozmiarach, szklane rurki Preciosa, bicone Swarovskiego, koraliki Daggers, a także Fire Polish.
Tył kolczyków podszyłam skórką w ostrej czerwieni, zaś same kolczyki zawiesiłam na antyalergicznych biglach w kolorze starego złota.



Kolczyki, jak sama je przymierzyłam, sięgają mi niemal do ramion. W końcu to całe 11cm! :)) żartów nie ma. Jednak muszę przyznać, że są zadziwiająco lekkie jak na taką wielkość i naprawdę spektakularnie się prezentują na uszach.
Bałam się trochę, żeby nie były zbyt monotonne, gdyż miały być tylko w czerwieniach. Ale zasadniczo bezstronnie oceniam, że jakoś nie - nie są monotonne. :)) ..nawet się głowię, czy nie zrobić dla siebie takich podobnych czerwonych "dyndadełek".


Teraz tylko czekam, aż zjawi się Psiapsiółka. Ponieważ przesłałam Jej zdjęcia mailem - wiem, że nastąpi to niebawem :)

Na koniec dzisiejszej publikacji chciałabym bardzo podziękować Wam, Moi Kochani Obserwatorzy, że coraz liczniej zaglądacie na mojego bloga! Bardzo też dziękuję za wszystkie wpisy pod postami - to dzięki Wam doświadczam przyjemności tworzenia, to Wy jesteście siłą napędową mojej twórczości. Każdy ślad w postaci komentarza pod postem, jest dla mnie bezcenny. Naprawdę miło mi Was wszystkich gościć i wdzięczna jestem ogromnie!!!
..no i zaraz się wzruszę :)
Pozdrawiam Was serdecznie i do zobaczenia!

czwartek, 23 stycznia 2014

Letnie kolczyki z sutaszu

Uwaga - zaczynam czarować. Tak nieznośnie zimno się zrobiło, że to już przesada! Brrr...
Zima - owszem, może być, ale krótko i mniej srogo. Mrozy w okolicach -20 °C?!!! O nie, nie, nie....! To zdecydowanie przesada.
Czas więc zaprezentować kolejną propozycję na lato.


Kolczyki wykonałam na zamówienie koleżanki. Nie wiem, czy udało mi się do końca sprostać wyzwaniu, bo jeszcze się nie widziałyśmy, ale otrzymałam "cynk", że jest zadowolona. ..a może zachwycona? ...hmm, nie wiem, ale mam taką nadzieję :)



Kolczyki wykonałam, w większości, z kolorowych elementów zakupionych pod koniec ubiegłego roku w Sklepie Bukowiec (i serdecznie pozdrawiam z tego miejsca Dziewczyny z Bukowca :) Chwała Wam, że macie takie cudne komponenty!)
W centralnej części umieściłam spore kule zielonego agatu, powyżej fasetowane słoneczno żółte kule, a nad nimi równie słoneczne matowe łezki. Kompozycję uzupełniłam drobnymi koralikami Preciosa i dodałam jedynie szczyptę Toho w kolorze turkusu i mlecznego różu.
Zastosowałam też chiński sutasz, który dostałam w prezencie od Dziewczyn z Bukowca :) Jego wydatna kolorystyka była w tym wypadku bardzo wskazana.
Kolczyki zawiesiłam na antyalergicznych biglach w złotym kolorze.


Tył kolczyków podszyłam w taki sposób, żeby przez zielonkawe kule agatu mogło przechodzić światło.

Myślę, że od takiej propozycji kolorystycznej, mrozy szybko odpuszczą :)
Pamiętam, że kiedyś publikowałam na swoim blogu nieco mniej kolorowe kolczyki i jakoś się udało przegonić zimę. Tym razem liczę na podobne efekty :)



środa, 15 stycznia 2014

Naszyjnik z turkusowego kalcytu

Postanowiłam zrobić sobie krótką przerwę w tworzeniu biżuterii typowo letniej i przełamać nieco wesoło-kolorowe ozdoby powagą i ekstrawagancją tego naszyjnika.



Naszyjnik starałam się utrzymać w kolorystyce przemarźniętego mchu - czyli nieco szarości, nieco zieleni, szczypta fioletu. Taki dobór koralików przygasił ostrą barwę fasetowanego kalcytu.
Ozdobny element stanowi łza amazonitu, którą ubrałam w Toho i pióra bażanta.
Tył kamieni podszyłam skórą.






Haft koralikowy, który tak polubiłam w ostatnim czasie, daje możliwość malowania koralikami niczym pędzlem. Ma także jeszcze jedną zaletę - matematyczność :) Uwielbiam ostatnio tworzyć w tej technice.

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Kolczyki "Pszczółki" wykonane haftem koralikowym

Dziś prezentuję kolejne kolczyki szykowane na sezon letni.
...wczoraj śnieg spadł, ale ja dalej trzymam się kurczowo myśli o lecie :) Już niemal czuję jak nadchodzi! Wyciągam głowę w stronę słońca (ile razy mam ku temu okazję) i zbieram ciepłe promienie, by potem czerpać z nich siłę i inspirację. Wiem, czy raczej wierzę, że niebawem zrobi się ciepło. I nie mam zamiaru zmieniać tej zasady - póki nie nadejdzie lato :)


Nastrój poprawia mi wena i szykowanie biżuterii na lato. Nie to, żebym miała kiepski nastrój, ale muszę się przyznać, że w ostatnich tygodniach jestem po prostu przemęczona. Staram się tworzyć jak najwięcej i jak najweselej :) ...byle do lata, byle do lata, żeby już dni były dłuższe, żeby można było poczuć trawę pod bosą stopą, żeby czuć było zapach słońca w powietrzu!


Kolczyki "Pszczółki" powstały z ozdobnych mosiężnych elementów. W centralnym miejscu umieściłam połyskujący ciepłym światłem koniakowy bursztyn, który otoczyłam Toho. Dodałam też niewielkie fasetowane kule w kolorze rubinowej czerwieni, a kolczyki zawiesiłam na antyalergicznych mosiężnych biglach.





sobota, 11 stycznia 2014

Kolczyki "Indianki" - wykonane haftem koralikowym

Nowy Rok nadszedł, a wraz z nim - kilka zmartwień, kilka szans, kilka nieoczekiwanych propozycji, wiele inspiracji i ..coraz mniej czasu.
Zacznę od zmartwień, ale obiecuję nie wyliczać wszystkich :) Skoncentruję się na jednym (czy raczej na dwóch). W końcu cały czas staram się trzymać noworocznego postanowienia, że mam wyrzucać z głowy wszelkie troski. Jednak tym razem moja bulwersacja osiągnęła maximum i muszę z siebie wylać tę żółć!

Nie wiem co się dzieje z Pocztą Polską, ale dobrze nie jest. Zaczynam być coraz bardziej sceptyczna, co do profesjonalizmu tejże instytucji. Jeszcze w zeszłym roku zamawiałam u jednego z moich dostawców komponenty do wyrobu biżuterii - z trzech zamówień, doszło jedno! Mam potwierdzenie, że zostały nadane, mogę sobie niby śledzić te przesyłki na stronie poczty - ale na co mi to śledzenie, jak jedyną informacją, którą mogę wyczytać z tego serwisu jest to, że przesyłka została nadana :) Listy przepadły bez echa. A pierwsza z tych przesyłek była nadana na początku grudnia!
Na poczcie oczywiście niczego konkretnego nie można się dowiedzieć. Obdzwoniłam nawet dwie sortownie, które były na trasie - nic to nie dało. Okazuje się, że listy priorytetowe nie są identyfikowane po numerze przesyłki w każdym z miejsc, do których trafiają (czyli np. w sortowniach, głównych urzędach pocztowych). Są spisywane z numeru tylko w urzędzie, gdzie list jest nadany i w urzędzie docelowym - taką informację otrzymałam od Pana w sortowni w Pruszczu Gdańskim. We wszystkich innych miejscach na trasie, listy tego typu zliczane są na sztuki - dlatego później tak ciężko jest ustalić gdzie owa przesyłka zaginęła.
Cały czas żyję nadzieją, że oba listy trafią do mych rąk. Straszliwie zależy mi na ich zawartości, bo kupowałam naprawdę unikalne i niepowtarzalne rzeczy. No cóż. Pozostaje mi tylko czekać i mieć nadzieję. Mogę jednak ostrzec wszystkie osoby czytające mojego bloga - jak zamawiacie, kupujecie coś, na czym baaaardzo Wam zależy - przemyślcie sposób doręczenia przesyłki. Czasami warto zapłacić te 10 zł więcej i skorzystać z firmy kurierskiej. Bardzo żałuję, że sama tego nie zrobiłam. Nie przypuszczałam jednak, że sprawa gubienia przesyłek przez Pocztę Polską stanie się nagminna. Rozumiem jeden wypadek spowodowany zamieszaniem przedświątecznym, ale dwa z rzędu - to stanowczo za dużo!

Ok. Jak już z siebie wyrzuciłam złość na PP, mogę przejść do przyjemniejszego tematu.
Na początku stycznia otrzymałam propozycję wystawienia swoich prac podczas Targów w Berlinie. Ogromnie ucieszyła mnie ta propozycja! Biżuterię szyłam, co prawda, naprędce i nie byłam w stanie wyprodukować zbyt wielu prac. Ale z racji, że pierwszy raz uczestniczę w tej imprezie myślę, że darowane mi będzie :)
Biżuteria pojechała do Berlina pod opieką zaprzyjaźnionego artysty malarza Jerzego Glebowicza. Impreza ma miejsce w ten weekend :) Trochę dziwnie tak ...że uczestniczę w niej tylko duchem, jednak naprawdę nie miałam możliwości wyrwać się obecnie z Polski. Zbyt wiele się dzieje w ostatnim czasie.

Do Berlina pojechały trzy pary zrobionych przeze mnie kolczyków (dziś prezentuję jedne z nich), szalenie pracochłonny naszyjnik z kalcytu (opublikuję go niebawem) i trzy bransolety z kamieni naturalnych. Skromnie, ale mam nadzieję, że mimo to moje prace zdobędą uznanie.


Wraz z początkiem tego roku zaczęłam już "dziergać" kolekcję na lato - stąd też jaskrawa i wesoła kolorystyka kolczyków.
Zostały wykonane haftem koralikowym. Motyw centralny oparłam na owalnych kaboszonach mlecznego bursztynu, który otrzymałam od przyjaciółki Marty na Gwiazdkę (skakałam z radości!!! takie są piękne!). Kaboszony zestawiłam z metalowymi elementami, koralikami Preciosa z kolekcji Travertino i metalicznymi Toho.



Zwisy kolczyków stworzyłam z koralików Preciosa i Toho, a ich końce wieńczą czeskie groty. Zapięcie stanowią wyszyte koralikami sztyfty w kolorze starego złota.
Tył kolczyków został podszyty ciemnobrązową skórką.


Nie mogę się już doczekać relacji z tej imprezy :)) Pozdrawiam też całą polską ekipę uczestniczącą w tym przedsięwzięciu!

czwartek, 9 stycznia 2014

Sówki dla Sówek - kolczyki i spinka do krawata wykonane haftem koralikowym

Czas się przyznać :)
Mam w rodzinie Sówki! Moja ciocia ma na nazwisko Sówka-Sowińska, więc już bardziej "sowim" być nie można :)
Zatem nie podejrzewajcie mnie o uległość modzie na sówkowe akcesoria. Sówki inspirują mnie chociażby ze względów pokrewieństwa. :)



Tak też w te Święta oboje małżonkowie Sówki dostali po sówkach. Każdemu wedle miary i zastosowania :)

Wujek otrzymał ode mnie spinkę do krawata, którą pieczołowicie wyszyłam z koralików Toho i Preciosa, dodając elementy z metalu - jak choćby sówkę w kolorze złotym, drobne łańcuszki w granatowym odcieniu oraz ćwieki w kolorze starego złota.



Tworząc spinkę musiałam przełamać dwa stereotypy. Po pierwsze - musiałam połączyć srebro ze złotem, gdyż blaszka z wizerunkiem sówki jest złota, a nigdzie nie udało mi się kupić zapięcia (spinki) w kolorze złotym, który odcieniem przypominałby choć trochę ten złoty, którym pokryta jest sówka. W końcu, niemal na ostatnią chwilę, zdecydowałam się na srebrną zapinkę (którą otrzymałam od zaprzyjeźnionej Duszyczki - dziękuję Pani Izo!).
Drugi stereotyp - to stworzenie biżuterii dla mężczyzny. Nie jest to proste w technice haftu koralikowego... A ja tworzyłam "męską rzecz" po raz pierwszy!
Postanowiłam się skupić na dość surowej kolorystyce i na minimalnej ilości ozdobników w projekcie. Mimo to, przyznaję się, prułam jak się patrzy. Zanim dobrnęłam do finałowego efektu, chyba trzykrotnie wypruwałam koralik po koraliku, żeby zmienić kolorystykę na mniej "damską".



Cicia otrzymała ode mnie kolczyki.
Wykonałam je również haftem koralikowym. W tym wypadku skupiłam się na kolorystyce brązów i szczypty czerwieni - bo w takiej kolorystyce cioci najbardziej do twarzy.


Kolczyki wyhaftowałam drobnymi Toho, dodałam mieniącą się cyrkonię w koniakowym odcieniu oraz czeskie groty. Umieściłam także w każdym kolczyku fasetowany koralik imitujący jaspis z pięknymi cętkami. W projekcie pojawiły się oczywiście złote sówki :) Kolczyki zawiesiłam na antyalergicznych biglach w kolorze starego złota.



Miło było patrzeć, jak obie Sówki cieszyły się z prezentów :)
Teraz muszę się zastanowić, jakie sowie błyskotki wykonam na przyszłe Święta...

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Kolczyki z muszlą - haft sutasz

Udziela mi się jesienna słota tej zimy. Ale nawet barwy jesieni mają swój urok :)


Prezentowane kolczyki wykonałam z ciętej muszli, którą wygrzebałam w zasobach bardzo, bardzo tyciej pasmanterii na terenie Gdańska. Od razu wiedziałam, że powstaną z niej kolczyki :)



Dla towarzystwa dorzuciłam do muszli rustykalny agat i ażurowe listki w kolorze starego złota. Resztę wykończenia stanowią drobne koraliki Toho. Kolczyki zawiesiłam na biglach w kolorze starego złota, które idealnie współgrają z ażurowymi listkami.
Ponieważ muszla posiada prześwity, tył tylko miejscowo podszyłam miękką skórką.




niedziela, 5 stycznia 2014

Gorset SUPERNOVA na aukcję WOŚP

Witam w Nowym Roku!
Mam nadzieję, że zaczął się Wam pomyślnie :) i przyniesie ze sobą same sukcesy i beztroskę.
Ja od początku Nowego Roku pragnę wlać w codzienność nieco koloru - takie mam postanowienie noworoczne. Same pozytywne myśli! :))

A zatem zaczynam - prezentuję gorset SUPERNOVA wykonany na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy!
Ta-daammmm :)))) Feria barw - nieprawdaż?


Gorset prezentuje śliczna i zgrabna aktorka - Maria Niklińska, która zgodziła się rozreklamować naszą aukcję.





Oczywiście nie wykonałam go sama. Przy gorsecie pracował sztab ludzi, o których możecie poczytać na stronie biżuteryjek_dla_wośp i na stronie aukcji WOŚP. Same elementy, z których składa się gorset, szyło niemal 200 osób. Wspomnę także, że elementy, z których powstał gorset, przekazała Wioletta Zubka - właścicielka mojego ulubionego sklepu Bukowiec, o którym już pisałam na moim blogu (tu znajdziecie post). Kochana Dziewczyna! :)

Przyznam, że akcja powstawania tego dzieła, była dopracowana w każdym szczególe. Byłam zaskoczona profesjonalizmem i pomysłowością inicjatorek tego projektu :) Wszystko było świetnie skoordynowane, zaplanowane co do dnia i co do minuty! Jednak efekt końcowy w postaci gorsetu Supernova, przerósł chyba oczekiwania wszystkich uczestniczek tego projektu. Ja cały czas podziwiam zdjęcia i jestem oszołomiona :) Bardzo się cieszę, że mogłam brać udział w tym projekcie.



Mój wkład jest niewielki - zaledwie dwa elementy. Ale przyznajcie same - ten gorset jest nieprawdopodobny nie tylko dzięki ferii barw, ale również dzięki różnorodności elementów. Każda z nas, szutaszystek biorących udział w projekcie, miała nieco inny plan na uszycie swojego elementu i stąd ten niebywały efekt. W tym moc gorsetu! Dobrze, że było nas tak wiele i dobrze, że każda z nas miała swój niewielki wkład :) Dzięki temu jedno dzieło swój urok zawdzięcza ponad setce twórczyń.

Elementy wykonane przeze mnie znalazły się na górnej krawędzi pasa turkusowych odcieni.



Liczę na to, że aukcja będzie się cieszyła niebywałym powodzeniem i gorset zostanie wylicytowany za ogromną kwotę! :)) Za naprawdę ogromną kwotę, która zostanie przeznaczona na remonty i właściwe wyposażenie szpitali w Polce. Niestety w ostatnim czasie bywam codziennie w jednym z większych szpitali w Gdańsku i jestem przerażona tym, co widzę... Nie chcę jednak o tym pisać, bo musiałabym odstąpić od mojego noworocznego postanowienia.

Zapraszam więc do licytacji! http://aukcje.wosp.org.pl/gorset-supernova-dzielo-200-kobiet-z-calej-polski-i889671