środa, 24 lipca 2013

Fascynator z sutaszu

Wreszcie skończyłam! Wreszcie oddałam Właścicielce!!! Odebrała z nieukrywanym zachwytem :))) Serce rośnie, jak widzę zadowolenie u Pań odbierających zamówienie.
Poniżej efekt mojej niemal czterotygodniowej pracy :)




  

Muszę przyznać, że łatwo nie było...
Gdy dostałam zamówienie na fascynator - nie za bardzo wiedziałam, z czym przyjdzie mi się mierzyć. Zlecenie wydało mi się bardzo ciekawe :) Wręcz fascynujące!
W głowie szybko zaświtał mi pomysł przestrzennej konstrukcji i - w sumie - nie przewidywałam większych trudności. Tymczasem, muszę przyznać, że trochę się pomęczyłam.




Zamówienie miało skrupulatnie określone parametry:
- kolorystyka fascynatora musiała być w granacie z ewentualnym przejściem do koloru morskiego i z dodatkiem ciemnego srebra, odcienia stalowego etc. (żeby ozdoba pasowała do kreacji osoby składającej zamówienie),
- fascynator nie mógł być zbyt duży, ani też zbyt przysadzisty (dlatego uznałam, że  podstawa będzie przestrzenna i asymetryczna),
- ponieważ zdecydowałyśmy wraz z Zamawiającą, że "upierzenie" stanowić będą naturalne pióra koguta o niemal czarnej barwie (choć z początku brałyśmy pod uwagę nawet zastosowanie dwóch rodzajów piór), ustaliłyśmy, że kamienie zastosowane w podstawie będą albo transparentne, albo mocno błyszczące - żeby uzyskać efekt lekkości, a także nieco rozjaśnić ozdobę,
- podstawa miała mieć kształt wrzeciona.

No cóż :) Od razu mogę wyjaśnić, że podstawa wrzecionem nie jest :)
Był to pierwszy problem, jaki napotkałam na drodze tworzenia fascynatora.


Jak widać na zdjęciu powyżej, które wykonałam jeszcze zanim wszyłam w fascynator pióra, podstawa ma raczej trójkątną formę. Kształt wrzeciona zupełnie się nie sprawdził - co kosztowało mnie ładnych kilka godzin prucia części gotowych już elementów. Szpiczaste zakończenie wrzeciona utrudniało bowiem upięcie piór w inny sposób, jak tylko z jednego miejsca w końcówce podstawy. Dawało to, co tu dużo pisać, niezbyt gustowny efekt "kukuryku" :) Zupełnie nie o to chodziło!
Dlatego zmuszona byłam poważnie przemyśleć konstrukcję i zdecydowałam się na nieco zaokrąglone zakończenie podstawy, w dodatku ze swego rodzaju "kieszonką". Widać to na zdjęciu poniżej.


Dzięki takiemu rozwiązaniu mogłam wszywać pióra nadając im jednocześnie właściwy kierunek. Miałam już o wiele więcej miejsca na tego typu zabawę ;)

Kolejnym problemem, jaki się pojawił, to kwestia uwypuklenia podstawy.
Nie wiem, czy jest to dostatecznie dobrze widoczne (chyba najlepiej widać to na zdjęciu ukazującym podszycie, które umieściłam nieco niżej), ale - proszę mi wierzyć, podstawa jest wypukła. Ten efekt uzyskałam zszywając ze sobą poszczególne elementy w specyficzny sposób. Nie było to proste. Sutasz nie zawsze jest tak plastyczny, jak się wydaje :) A już absolutnie nie pozwala się naciągać na siłę - od razu widać marszczenie na splocie sznura. Przyznam, że było z tym trochę gimnastyki.




Jak już przebrnęłam przez tajniki podstawy - zaczęły się zagadnienia z piórami :))
Jak przymocować pióro do druta w estetyczny sposób?



No cóż :) Da się! Zacznę od tego, że w fascynatorze nie wykorzystałam owego "druta" - zastosowałam metalizowaną żyłkę! Miód, cud, malina! Polecam! Jest elastyczna, odkształca się tylko przy właściwych pieszczotach - rewelacyjne rozwiązanie.
A pióro na żyłkę już nieco łatwiej umieścić. Do zamaskowania kleju użyłam koralika.
Fakt, że wklejanie piór na żyłkę jest mocno precyzyjnym zagadnieniem, ale już samo szycie z sutaszu jest dla "trzymających nerwy na wodze". Przemyślcie tylko nieco, drogie Panie, wybór kleju. Niech nie będzie zbyt szybko schnący :) Ja przez dwa dni miałam upierzone palce, więc już wiem, że kleje typu "kropelka" nie są dobrym pomysłem.

Ostatnim koszmarem, który pojawił się na drodze tworzenia, było podszycie i podklejenie spodu podstawy fascynatora. Robiłam to na etapy. Wpierw wszyłam pióra, a następnie podkleiłam od spodu flic. Miałam trochę pietra, jak zachowa się metalizowana żyłka, ale zdała egzamin w 100%.
Fascynator mocowany jest na spince, ale wszyłam też kilka pomocniczych uszek na wsuwki.


I tak dobrnęłam do końca :) I przyznaję, że ucieszył mnie widok efektu finalnego.
Kamienie Swarovskiego, które licznie występują w tej pracy, szkło (także fasetowane), koraliki Toho i liczne elementy z ciemnostalowego metalu - okazały się być idealnym zestawieniem i dobrym towarzystwem dla, z pozoru mrocznych, kogucich piór.

Dodam tylko, że wierzch fascynatora impregnowałam jeszcze przed wszyciem piór, a spód - ostrożnie, osłaniając pióra. Bałam się, żeby wilgoć preparatu nie odkształciła delikatnych lotek.

Wymyśliłam też gustowne opakowanie, które zabezpiecza fascynator przed kurzem i ewentualnymi urazami. W podstawię pojemnika wkleiłam wygiętą listwę, na którą przypina się fascynator. Dzięki temu jest jakby zawieszony w pojemniku i zarówno pióra, jak i podstawa, nie mają zbyt mocnej styczności ze ściankami pojemnika.



Szukałam za pośrednictwem "wujka google", czy ktoś tworzył fascynator z sutaszu przede mną. Niestety nie znalazłam żadnych wzmianek na ten temat. Jeśli któraś z Pań trafiłaby na blog z tego typu ozdobą - będę wdzięczna za przesłanie "linka". Chciałabym zobaczyć, jak inaczej można upiąć, uszyć tego typu ozdobę.

Mam też nadzieję, że jeśli któraś z Pań odwiedzających mój blog, zechce zabrać się za fascynator z sutaszu - moje wskazówki będą dla niej pomocne.


piątek, 19 lipca 2013

Kolczyki estradowe - z sutaszu

Kolczyki wykonane na prezent urodzinowy dla mojej serdecznej kumpelki Marty :-) - wokalistki zespołu Dobre Wiadomości.
...mam nadzieję, że dzisiaj nie wejdzie na mojego bloga, bo dostanie je dopiero wieczorem.
Z racji, że wraz z zespołem niebawem wystąpi na Kiepuriadzie - pomyślałam, że może zechce otrzymać ode mnie coś nietuzinkowego. Postarałam się więc stworzyć nieduże kolczyki w wersji estradowej ;)


Wykonałam je pośpiesznie dzisiaj w nocy. Wiem, że Marta gustuje raczej w czarnej biżuterii, jednak chciałam tą czerń jakoś przełamać kolorowymi refleksami.


Do zrobienia kolczyków wykorzystałam głównie szkło. Element centralny stanowią cyrkonie oprawione w złoty łańcuszek, dodałam też (oczywiście) Toho i przekładki w kolorze starego złota. Mam nadzieję, że Martucha będzie zadowolona :)






czwartek, 18 lipca 2013

Czarna bransoleta

Lato zazwyczaj przyzwyczaja mnie do szaleństwa kolorów!
Jest to ten okres, kiedy wszystkie Panie składają zamówienia na coś pstrokatego, a w tym roku mocno wybarwione kamienie są jak najbardziej na topie :)

Jestem więc mocno zaskoczona, że czarna bransoleta, która zazwyczaj zyskuje na ilości fanek dopiero w okresie sylwestrowym - cieszy się aż takim wzięciem! I to teraz! W pełni lata i do tego tak słonecznego lata!!!


Postanowiłam więc nieco przypomnieć, jak owa bransoleta wygląda, umieszczając kilka fotek.






środa, 17 lipca 2013

Opaska z sutaszu - Różowa Landrynka dla wesołej Helenki

Mogę już opublikować gotową opaskę w wersji "Różowa Landrynka".
Skończyłam ją jakieś dwa tygodnie temu, ale dopiero wczoraj przekazałam ją zadowolonej mamie Młodej Damy.



Niestety nie udało mi się pstryknąć zdjęcia małej Helence w opasce. Tak też, póki co, mogę opublikować jedynie zdjęcia samej opaski z sutaszu - bez modelki. :) oraz zdjęcia samej modelki - jeszcze bez opaski za to w pięknych okolicznościach przyrody! :))



W przyszłym tygodniu, jak mama Helenki będzie odbierać fascynator, ma ze sobą zabrać małą strojnisię i postaram się wykonać mini sesję ;)



Stalowo - fioletowe serce opaski stanowi owal muszli. Do wykonania opaski wykorzystałam też amarantowy agat, koraliki Preciosa, a także koraliki Toho.
Część ozdobną upięłam na brokatowej gumce, a spód podszyłam aż czterema warstwami filcu (żeby Helenka miała komfort i nic Jej nie uciskało w główkę).






wtorek, 2 lipca 2013

Zapowiedź różowej landrynki dla Małej Damy

Dziś tylko kilka słów.
Pracuję nad dwoma wyzwaniami :) NARAZ!!!!

Pierwsze jest nieomal na ukończeniu! ..dzięki Bogu, bo czasu coraz mniej.



"Różowa landrynka" to opaska dla córci mojej Kuzynki - małej Helenki. Dziewczynka ma teraz niecałe dwa latka - więc opaska musi być wyjątkowym słodziakiem, takim cukierkiem, który doda Małej Damie szyku, ale nie powagi.
Publikuję tylko te dwa zdjęcia wykonane "na szybko", bo jeszcze nad nią pracuję. Na pierwszym zdjęciu widać nawet nieodciętą jeszcze żyłkę. Chcę, żeby składała się z maleńkich detali. Jak tylko będzie gotowa - wrzucę więcej.

Kolejne wyzwanie nieco mnie przeraża... Mam wykonać fascynator przybrany kogucimi piórami w kolorystyce granatów i morskiego błękitu. Nazwa "fascynator" - śmieszy mnie do tej pory! Nigdy jeszcze nie miałam takiego zamówienia. No cóż.. Zawsze musi być ten pierwszy raz :) Mam nadzieję, że praca nad nim będzie :)))) fascynująca!