piątek, 22 lutego 2013

Kolczyki koła - moje i nie oddam :)

Krąg moich znajomych zawsze mocno się dziwił, że pomimo tworzenia tylu prac, naprawdę rzadko zatrzymuję coś dla siebie. A jeszcze, żebym miała to nosić!? - ..to już w ogóle święto by było :)

Nie wiem czemu tak się dzieje. Fascynuje mnie biżuteria i nie to żebym jej nie miała, czy żebym jej nie nosiła. A i owszem - mam, i to całkiem sporo, i noszę! ..tyle, że nie tą zrobioną przeze mnie.
Zawsze wynajdę sobie coś na kiermaszach artystycznych u koleżanek i na zasadach wymianki, czy w drodze zakupu, sprawię sobie jakąś małą radość, którą zakładam potem niemal codziennie. Ale żeby nosić biżuterią tworzoną przez samą siebie? hmmm...

No to czas to zmienić :)
I tym razem obiecuję - będę nosić!
Udziergałam sobie koła, wybitnie w mojej kolorystyce. Proste, nie za duże, z łańcuszkami - twór jak na miarę.
O nie, nie, nie!!! :D Nie oddam! ..ale jakby co - mogę zrobić drugie podobne ;)






czwartek, 21 lutego 2013

Wisior cudak - przeplataniec

Od początku roku większość czasu zajmowało mi robienie bransolet z sieczki kamieni naturalnych. Powstała ich cała masa! CAŁA masa! :) ...nawet ich wszystkich ofotografować nie zdążyłam. Ale poszły w dobre ręce, cieszą ludzi - to najważniejsze :)

Jakoś w zeszłym tygodniu, na zapytanie jednej z Pań, czy może zrobiłam jakiś nowy wisior - doznałam oświecenia.
TAK! Wisior! Za to się chętnie zabiorę! :)
A jak wisior :) to koniecznie z sutaszu!


Ten brązowy "cudak przeplataniec" powstał z użyciem całej masy mniej, bądź bardziej szlachetnych materiałów.
W oczy najbardziej rzucają się dwie fasetowane pastylki agatu Breccia oraz drobne fasetowane kule tygrysiego oka. Jednak w wisiorze odnaleźć jeszcze można kule z mosiądzu i stali, stalowe kostki, złote cekiny, koraliki Toho i Preciosa oraz piękne fasetowane szkło, które połyskuje specyficzną szaro- złotawą barwą.




U dołu zwieszają się trzy pejsy, każdy zakończony sporą w rozmiarach fasetowaną łzą.
A całość prezentuje się następująco:



Wykończenie tyłu zajęło mi wprawdzie sporo czasu - precyzji wymagało wycięcie filcu w taki sposób, żeby zachować  ażurową konstrukcję wisiora, ale udało się :) Nawet, nie chwaląc się, udało mi się obszyć boki filcu koralikami, żeby nadać tyłowi większego animuszu.