czwartek, 10 stycznia 2013

Kurczak, czy rozgwiazdy nad jeziorem?

Wyobraźnia potrafi płatać figle. Pewnie nie jednej z nas się to przytrafiło.
Lubimy przyporządkowywać rzeczą abstrakcyjnym cechy tych, które nie są dla nas tak obce. Porównujemy materię nieskasyfikowaną z tymi przedmiotami, których cechy potrafimy zdefiniować.

Tak też jest w przypadku tego wisiora, czy może naszyjnika... - bo można go nosić na dwa sposoby, a raczej na co najmniej dwa :)


Siadając do pracy miałam na uwadze jedynie fakt, że powinien być w wesołej kolorystyce. Zainspirował mnie agat z domieszką kwarcu, całkiem spory owal, ale nie był on w wesołej tonacji... bynajmniej. Trzeba było zatem jakoś go "rozweselić".
A od czego niby są nasycone barwami tasiemki sutaszu? Postanowiłam puścić wodze fantazji i wkomponować w konstrukcję zawieszki niemal wszystkie wesołe barwy - róż typu fuksja, niebieski i turkus, słoneczne żółcie i wiosenne zielenie. Plejada barw! Dorzuciłam do tego jeszcze sporą garść koralików Toho w odcieniach współgrających z tasiemkami sutaszu, otoczyłam wesołe barwy czarnym metalizowanym sutaszem - niczym ciemnym markerem podkreślając kontury i ... i powstało coś, co cieszy oko, ale każdy w tym kształcie widzi co innego :)

Mi najbardziej kojarzy się z jeziorem, nad którego brzegiem wygrzewają się kolorowe rozgwiazdy. To dość surrealistyczna wizja, przyznaję :), ale by nadać jej głębszego sensu obszyłam jeszcze owal agatu drobno pokruszoną masą perłową.
Jedna z koleżanek widzi rozbłyskujące fajerwerki, jeszcze kto inny wesołego kurczaka z pudrowym grzebykiem.

Jedno jest pewne - wisior mocno rzuca się w oczy i sprawił dużo radości osobie, która została nim obdarowana na Święta.

I o to chodziło :)




poniedziałek, 7 stycznia 2013

Perłowe łezki na sztyftach

Kolczyki, które dzisiaj zaprezentuję, wykonałam jeszcze pod koniec 2012 roku.
Tylko, jak zawsze, nie miałam kiedy ich opublikować :)


Są to bardzo niewielkie sztyfty, których centralną część stanowią perłowe łzy o bladobiałym odcieniu. Do towarzystwa dałam im koraliki Toho: wszystkie w wersji brąz, ale i te imitujące jaspis, i te metaliczne, i te z pozłacanym środkiem oraz tasiemki sutaszu w odcieniach beżu i bladego różu.



Tył kolczyków podszyłam beżową skórką, której brzeg wykończyłam koralikami Toho.


Kolczyki sprzedałam na Bakaliach, w których miałam przyjemność uczestniczyć.
Mam nadzieję, że sprawiły wiele radości osobie, która dostała je na Gwiazdkę.

sobota, 5 stycznia 2013

Bransolety - tak od Nowego Roku

Witaj Nowy Roku!
Już od 1 stycznia zakasałam rękawy, można by rzec... Tym oto sposobem powstały trzy bransolety wykonane haftem koralikowym - techniką, którą zgłębiłam niegdyś całkiem porządnie ;-)

Pierwsza, której zdjęcia prezentuję poniżej, tak naprawdę powstała jako druga w kolejności "noworocznej produkcji". Niemniej mi osobiście przypadła najbardziej do gustu, toteż prezentuję ją jako pierwszą :D
Jest najszersza i niemal w całości wykonana z bursztynów :))) ..a ja tak kocham ten kamień! Za jego fakturę, różnorodność barw, lekkość i ciepło, którym tak chętnie się dzieli... Trudno mi określić, za co. Może po prostu mam sentyment do bursztynu pochodząc znad morza..?



Do bursztynu dodałam jaspis dalmatyński, cytryn, granat, tygrysie oko i kalcyt. Całkiem sympatyczna mieszanka z tego wyszła :)



Zapięcie stanowią dwie kule obszyte drobnymi koralikami. Oczywiście w kolorystyce spójnej z kamieniami, z których została wykonana bransoleta.




Druga bransoleta - w tonacji turkusowej.
Wykonałam ją łącząc ze sobą akwamaryn, jaspis dalmatyński, malachit, przyciągający bogactwo awenturyn, howlit yellow i szkło.



Turkusowa bransoleta jest nieco węższa od zaprezentowanej wcześniej, dlatego zapięcie stanowi już tylko jedna kula obszyta koralikami.



I trzecia bransoleta - choć, to właśnie ta, która powstała 1 stycznia :)
Zdobi ją mieszanka bardzo różnorodna: bursztyn, turkus, malachit, chryzokola, akwamaryn, tygrysie oko, jadeit chiński, kwarc dymny, granat i ametyst.





Najbardziej cieszy mnie to, że każda z bransolet ma już właścicielkę :))
Pozdrawiam Noworocznie!